poniedziałek, 12 września 2011

Papierowe nośniki informacji (część druga)

Jak w praktyce wyglądało pisanie i uruchamianie programu?

Dla wielu użytkowników komputerów było stosunkowo prste: trzeba było napisać program (zazwyczaj ołówkiem/długopisem/piórem) na specjalnych formatkach, wstawiając każdą literkę do osobnej kratki.

Formatkę zwykle przekazywało się osobie wprawnej w pisaniu na klawiaturze (urządzeń technicznych do wprowadzania nie było wiele, czasami się psuły…). Ta przepisywała zawartość formatek na karty (czasmi taśmę) i to wszystko (kod programu w języku wysokiego poziomu plus ewentualnie dane) trzeba było zanieść do ośrodka obliczeniowego. Najlepiej w gustownym pudełeczku. O dostępie fizycznym do komputera trudno było marzyć. Po jakimś czasie (czasami kilka dni) odbierało się wyniki: listing z kompilacji, a jeżeli nie było błędów -- również wyniki obliczeń. Najczęściej były błędy, więc trzeba było poprawiać – jak opisałem wcześniej.

Jak popatrzeć na to z bliska, gdy już zdobyło się fizyczny dostęp do komputera, sprawa wyglądała jakoś tak: każdy komputer nawet w tych starodawnych czasach miał system operacyjny. W przypadku Ódr był to bardzo często tak zwany EXECutive.

Komputer bez nośników magnetycznych miał bardzo ograniczone zastosowanie: najlepiej nadawał się do uruchamiania gotowych programów, które w tym przypadku dostarczane były na tasiemce. Zapewne można było w ten sposób i co skompilować, choć dołączenie bibliotek musiało być bolesne (podobnie jak wczytanie systemu z taśmy papierowej.

Jak były nośniki magnetyczne sprawa się upraszczała (wszystko spisuję z pamięci, i dotyczy to Odry 1300). Trzeba było załadować do pamięci kompilagtor (taśma/dysk) a następnie uruchomić go (podając adres pierwszej wykonywalnej komórki programu). Były (co najmniej) dwa takie adresy. Pierwszy nakazywał czytać kod źródłowy z taśmy papierowej, drugi z kart (albo odwrotnie). Wynik kompilacjim zapisywany był na roboczej taśmie magnetycznej. Uruchomienie programu wynikowego było identyczne jak w przypadku kopilatora: załadować i uruchomić...

System ładowało się z taśmy magnetycznej lub dysku i maszyna miała elementarny firmware do zrobienia tego. Bardzo często testy sprzętu dostarczane były na nośniku papierowym. Chodziło o to, żeby można było ładować je na absolutnie minimalną konfigurację sprzętową.

Tak więc po resecie należało najpierw wczytać system, a później dopiero program użytkowy (z taśmy lub tasiemki albo dysku).

O bardziej zaawansowanych systemach – nieco później.

0 komentarze:

Prześlij komentarz